Mleczna droga

przez Magda
1 komentarz

Mam w głowie wiele tematów którymi chciałabym się z wami podzielić. Lilka dokonała wyboru i dziś napiszemy jak to z laktacją bywa. Karmienie piersią może się z pozoru wydawać proste ale na jego pomyślność składa się wiele ważnych składowych. Jest to ogromne wyzwanie dla „świeżo upieczonych” mam, które można podzielić na trzy grupy. Są to kobiety które nie chcą karmić piersią lub jest im to obojętne. Do tej grupy zaliczają się mamy, które brzydzą się tego lub w trosce o swój biust z tego rezygnują. Odnośnie tej grupy mam najnowsze badania dowodzą, że na stan biustu kobiety ma wpływ głównie bielizna, którą nosiła podczas ciąży i karmienia piersią oraz to ile kilogramów przytyła, a potem drastyczne zrzuciła. Kolejną grupą są mamy, którym karmienie przychodzi bez większego problemu. Na taką kolej rzeczy składa się współpraca mamy i dziecka oraz pomoc osób znaczących w życiu mamy. Ostatnią grupę reprezentują kobiety, które bardzo chcą karmić piersią ale wymaga to od nich dużo samozaparcia. Każda mama sama musi zdecydować co jej zdaniem jest lepsze dla dziecka. Po pierwsze bardzo ważne jest nastawienie do karmienia. Ciąża to czas przygotowań do przyjęcia na świat dziecka ale także czas na psychiczne przygotowanie siebie do tej roli. Każda mama powinna pamiętać, że karmienie piersią nie jest obowiązkowe i jeśli powoduje to u niej dyskomfort lub niechęć to nie powinna się do tego zmuszać. Po drugie nie każde dziecko rodzi się z umiejętnością ssania piersi i wymaga to od niego dużo więcej wysiłku niż ssanie butelki. Dlatego kobiety którym zależy na karmieniu piersią nie powinny zgadzać się na dokarmianie dziecka butelką w szpitalu. Rozumiem, że są pewne skrajne sytuacje kiedy podanie butelki z mlekiem jest niezbędne ale jeśli to możliwe warto poprosić o pomoc położną laktacyjną i walczyć. Po trzecie niestety wiele kobiet nie otrzymuje w szpitalu specjalistycznej pomocy. Dotyczy to zarówno nauki właściwego przystawiania do piersi, które jest ogromnie ważne dla powodzenia karmienia jak i wsparcia. Niestety wiele młodych matek nie może liczyć w szpitalu na pomoc i powoduje ich zniechęcenie do karmienia piersią. Po czwarte wiele kobiet boryka się z problemem braku pokarmu. Niestety wiele czynników może wpływać na taki stan rzeczy, a kobieta niekoniecznie ma na to wpływ. Po prostu tak bywa… Osobiście uważam, że karmienie piersią niesie ze sobą ogromne korzyści dla dziecka. Jest to duże ograniczenie dla młodej mamy, ponieważ karmienia na początku odbywa się co ok 2 godziny. Pomocny w tym przypadku może okazać się laktator, który może pozwolić mamie wybrać się np. do fryzjera ;). Ściąganie laktatorem jest wybawieniem dla mamy, która nie może karmić dziecka bezpośrednio z piersi. Niestety bardzo często okazuje się, że laktator nie jest w stanie podtrzymać laktacji tak jak robi to dziecko ssąc i laktacja kończy się wcześniej niż mama by tego chciała. U nas od początku zapowiadało się, że mamy szansę na pomyślność w karmieniu. Ja miałam pokarm, mała od początku potrafiła ssać i po demonstracji przez położną sposobu przystawiania dziecka już przy pierwszym karmieniu współpracowałyśmy. Nasza owocna współpraca trwa do dzisiaj, to już uzależnienie. Nie planowałam karmić dłużej niż pół roku,a teraz sprawia mi to tak dużą satysfakcję, że gdyby Lilka nie rosła mogłabym nie przestawać. Co ciekawe, piersi kobiety są w stanie wykarmić dwoje dzieci w różnym wieku, ponieważ w brodawkach znajdują się receptory, które w kontakcie ze śliną potrafią dostosować skład mleka do potrzeb dziecka! Przeszłyśmy jedynie kryzys laktacyjny związanym ze skokiem rozwojowym, Lilka miała większe zapotrzebowanie na pokarm i nie wystarczało jej to co daje. W takich sytuacjach niektóre położne radzą aby podawać dziecku butelkę zamiast pomóc, wesprzeć. A zamiast butelki zadziałało u nas  polegiwanie, często było to  leżenie cały dzień w łóżku z dzieciątkiem, tulić je! Warto podkreślić, że nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej, która wyklucza niektóre produkty. Przez pierwszy miesiąc karmienia należy unikać produktów ciężkostrawnych aby pomóc dziecku przystosować się do nowego sposobu odżywiania, a jego brzuszkowi nie fundować ciężkiej pracy. Alergeny tj. miód, orzechy, czekolada, mleko, są wskazane w diecie mamy karmiącej, dzięki temu dziecko w pokarmie otrzymuje przeciwciała. Należy jednak pamiętać o stopniowym wprowadzaniu pokarmów alergizujących w swojej diecie jednocześnie obserwując reakcje organizmu dziecka. Przy nietolerancji  laktozy (kiedyś stwierdzanej jako skaza białkowa) mama karmiąca nadal powinna jeść nabiał, ponieważ wszystkie błony zbudowane są z białek a skoro się ich nie dostarcza w pokarmie to nie ma podstawowego budulca.

Na koniec stwierdzenie znalezione w internecie – matka idealna to ta która urodziła siłami natury i karmi piersią. Nic bardziej mylnego bo nieważne jak urodziła i nieważne jak karmiła, ważne, że robiła to z miłości

Pozdrawiam cieplutko, Lilijkowa mama

Podobne

1 komentarz

Avatar
Magda 3 maja 2018 - 06:38

Jak byłam w ciąży to nie chciałam karmić i przez gadanie teściowej i męża, że trzeba myślałam „dobra, ale tylko pół roku”. Oczywiście jak tylko się urodziła moja córka to od razu nastąpiła we mnie zmiana i chciałam karmić 🙂 Miałam to szczęście, że mimo mojej nieporadności dałyśmy radę. Niestety wcześniej nie wiedziałam o tym niedokarmianiu i przez 2 dni w szpitalu i 2 dni w domu podawałam kilka razy mm, bo myślałam, że mam za mało mleka. Żałuję, że wcześniej nie czytałam różnych artykułów na ten temat, bo może inaczej bym do tego podeszła. Pozdrawiam 😉

Reply

Zostaw komentarz